PODRÓŻ NA POGRZEB PAPIEŻA

hotel konferencje

Ten sam nauczyciel był jedynym znanym mi osobiście naocznym świadkiem pogrzebu Jana Pawła II. Opowiadał nam o tym z tak ogromnym przejęciem, że czuliśmy jakbyśmy tam byli razem z nim. Nie interesowało go to, że nie będzie gdzie spać, że będą tam tłumy, że podróż będzie męcząca i na pewno kosztowna. Wziął dwójkę swoich dzieci, wsiedli w auto i pojechali do Rzymu. Spali gdzieś pod gołym niebem, jedynie w śpiworach, podobnie jak setki tysięcy, jeśli nie miliony innych wiernych. W dzień pogrzebu wstali wcześnie rano i poszli na Plac Świętego Piotra, gdzie był już tłum ludzi. Stali pod jakimś telebimem, zadowoleni, że tam są. Jednak tłum przepychał się do przodu, ludzie zaczęli chodzić w jedną i drugą stronę i w końcu znalazł się bardzo blisko trumny, niemal zaraz za oficielami zaproszonymi na pogrzeb. Tych wspomnień nie zabierze mu nikt. Innym razem opowiadał, że przeszedł na piechotę plażą całą linię brzegową Polski z Bałtykiem. Cały dzień szedł, a nocą spał na plaży. Czyż to nie wyjątkowe? remont warszawa

Współpraca